w
GA GA Zielone Żabki - Non President
Zielone Żabki to punkowy zespól z Jawora, powstały w 1987 roku. Tworzyli go Smalec, Tomasz Gala "Galik", Marek Miedziński "Mister" i Wojciech Miedziński "Viciu".   Na początku zespół nazywał się...
Zapomnialeś hasła?
Kliknij na przypomnienie.

Nie masz konta?
Kliknij na Zarejestruj się.
Wystawa pełna kontrowersji
Ekspozycja, którą od 7 listopada można oglądać w naszym mieście, już dwukrotnie miała być umieszczona na ulicach Lubina, jednak nie zgodzili się na to...

06.10.2010Mokra robota
04.10.2010Nie jestem smakoszem kiełbas
28.09.2010Chyba można mnie nazwać „TrendsettELLEką”
16.09.2010Lubin - Miasto moich fascynacji i rozczarowań
25.07.2010Pomóż żyć normalnie

Luty 2012
NdPn WtŚrCzPtSo
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
26272829 


Dziś jest środa, 22 lutego 2012 roku Witaj Gościu ! Zaloguj się, by komentować
Lubin - Miasto moich fascynacji i rozczarowań
2010.09.16

ZBIGNIEW FRĄCZKIEWICZ w 1965 roku rozpoczął studia na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 1971 otrzymał dyplom z wyróżnieniem w pracowni Tadeusza Łodziany. Od października 1972 pracował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu jako asystent Borysa Michałowskiego. Dziś należy do docenianego w coraz większym stopniu pokolenia rzeźbiarzy początku lat 70.

- Powojenną historię Lubina tworzył przemysł miedziowy. W 1982 roku wdarły się w nią wydarzenia, wynikające z wyborów dokonanych nie tylko przez lubinian.
- Byłem ich naocznym świadkiem, niemal uczestnikiem. Pamiętam pierwszy z trzech dni. Zebrał się taki niewielki tłum pod księgarnią przy ratuszu. Ludzie zaczęli śpiewać hymn, a już obok stała kompania zomowców w mundurach, z tarczami. Krzyczeli, aby tłum się rozszedł, były pyskówki, wyzwiska. Leciały kamienie i gazy łzawiące. Gdy zomowcy ruszyli, tłum zaczął się rozprzestrzeniać. Przypomniało mi to 68 r. Myślałem, że będzie to powtórka z Warszawy, wtedy tam ucierpiałem. Nie bardzo mogłem uciekać, bo umówiłem się z żoną w Kaplicy Zamkowej. Nie było komórek i szukaliśmy się po całym centrum. Wokół biegali ludzie, przeganiani przez zomowców. Słyszałem strzały. Byłem przekonany, że strzelają ze ślepaków, widziałem jednak przestrzelone znaki, na ścianach domów widziałem ślady po kulach, potem zobaczyłem krew...

- Na pamiątkę sierpniowych wydarzeń powstał w Lubinie symboliczny pomnik. Jak doszło do tego, że stał się Pan jego autorem?
- 10 lat po wydarzeniach lubińskich powstał komitet budowy pomnika Ofiar Lubina ‘82 . Ogłoszono zamknięty konkurs na projekt tego pomnika. O konkursie powiedział mi kolega plastyk. Wiem, że było jakieś 4-5 projektów. Mój pomysł wygrał. Powiedziano mi, że projekt jest dobry i trzeba go szybko realizować. Praca nad pomnikiem odbywała się w dwóch miejscach: w kamieniołomie w Michałowicach i w odlewni w Chocianowie. W kamieniołomach znalazłem odpowiednie bryły granitu. Ustawiliśmy je w rzędzie, a potem narysowałem na nich napis, który nawiązywał do dobrze znanego słowa Solidarność. Miałem dużo swobody, nikt mi nie narzucał jak ten pomnik ma wyglądać. To był mój autorski projekt, w który nikt nie ingerował. Była to komfortowa sytuacja. Pamiętam, że jeździłem do Niemiec po specjalny sprzęt do wykuwania napisu.

- Czy słyszał Pan o tym, że te krzyże zostały pokryte farbą?
- Nie tylko słyszałem, ale i widziałem. Po prostu jest to moje utrapienie, dlatego że zaprojektowałem to w taki sposób, by krzyże były zardzewiałe. Ta rdza oddawała dramaturgię tamtych wydarzeń. Zardzewiałe krzyże to symbol trudnych spraw. Nie wiem, dlaczego ktoś podjął taką decyzję nie konfrontując jej ze mną.

- Jak się czuje artysta, którego prawa autorskie zlekceważono?

- Bolesne jest to, że tak łatwo i bez konsultacji ze mną zmieniono wygląd pomnika. Jest to, duży nietakt i nadużycie. W oparciu o prawo mógłbym spokojnie wytoczyć proces o samowolne ingerowanie w autorski projekt, które wypaczyło sens dzieła. Nie bez znaczenia jest również fakt, że po dziś dzień nie zapłacono mi za tę pracę. Dlaczego do tego doszło? Kiedyś publiczne projekty musiały być zaakceptowane przez PSP czyli Pracownię Sztuk Plastycznych, której zadaniem było dbanie o pewien poziom artystyczny. Teraz jest totalna samowola, chaos, w którym każdemu wydaje się, że im dzieło głośniej krzyczy, tym jest ciekawsze…

Więcej już niedługo w pierwszym wydaniu darmowego miesięcznika Meduza.

zobacz archiwum aktualności




1. Enigma
2. Dora
3. BestKebab Bar
4. Pan Cogito
5. Verona II
6. XL
7. Cafe Galeria Armadosa
8. Kredens
9. ENZO Pub Caffe
10. Chata bida

Masz rację. Długowłosy DJ daje radę no i na dodatek niezłe z niego ciacho...Tylko dla niego tam chodzę.
gosia2010 - Chata bida


helios

helios

Copyright 2005-2008 INVEDIA do góry